2016 06 30 – Hnitessa

2016 06 30 E11 HnitessaDwunasty dzień piątej wyprawy w Karpaty Wschodnie. Tryb pobudka bladym świtem cały czas włączony. Zwijamy nasz cały majdan do plecaków. Namiot lekko wilgotny od porannej rosy. Śpiwory też lekko zawilgocone. 2016 06 30 E11 Hnitessa MapaGdzieś około piątej rano przejechał obok nas jakiś pojazd ale się nie zatrzymał. Przypuszczam, że to byli pogranicznicy, którzy raz dziennie przejeżdżają całą trasę ale pewności nie mam. Pogoda od samego rana przepiękna. Trochę chmurek ale widać, że nastała wyżowa aura i żadne opady deszczu ani burza nam dzisiaj nie grożą. Wyruszamy na trasę. Na dzień dobry trzeba podejść to co wczoraj zeszliśmy. IMG_3478Wdrapujemy się po drodze pośród zardzewiałych zasieków pozostałości po sowieckiej strefie przygranicznej. Pierwsza panorama z podejścia na połoninę Małe Pirie na zachód na Mały Łostuń 1594 i Wielki Łostuń 1653 z widoczną drogą schodzącą na przełęcz Łostuńską. W tle pasmo Pietrosa Budyjowskiego 1850 już po rumuńskiej stronie Marmarosów. Mijamy połoniny Małe Pirie i Wielkie Pirie i zaczynamy bardzo długie podejście na Palenicę 1749IMG_3480. Na zdjęciu ujęcie Palenicy zza połoniny Wielkie Pirie. Po drodze trawersujemy szczyty Purul 1616, Sztewiorę 1621 i Koman 1723. Za Komanową 1736 kończy się las. Teren się wypłaszcza i zaczyna się całe morze kosówki, które ciągnie się aż do Hnitessy 1766.  Palenica 1749 to taka nienaturalnie wielka i płaska kopa. Droga szerokim łukiem wchodzi na szczyt aczkolwiek nic nie wskazuje na to, że to szczyt. Po drodze tablica informacyjna o tym, że nieopodal znajdują sie źródła Czarnego Czeremoszu. Od szczytu odchodzi na północny wschód droga na grzbiet Prełuczny 1625, którym później będziemy szli dalej. Ale póki co w krzakach zostawiamy nasze plecaki i idziemy zdobywać kraniec dawnej Rzeczpospolitej czyli magiczną Hnitessę 1766. IMG_3484Już zaraz za zakrętem pojawia się panorama na tę górę. Poznajemy ją oczywiście po charakterystycznej skale. Na zdjęciu na drugim planie widok na Kreczelę 1855. A w dalekim tle Alpy Rodniańskie. IMG_3490Dochodzimy do miejsca gdzie droga odchodzi zdecydowanie od granicy, skręcając bezpośrednio na wschód do strażnicy granicznej w Perkałabie leżącym już w dolinie Białego Czeremoszu. Tutaj trzeba odszukać ledwie widoczną ścieżkę wśród kosówki idącą około 100 metrów bezpośrednio do granicy. Dalej około kilometra wzdłuż słupków granicznych. IMG_3487Dochodzimy do północnego i wyższego szczytu Hnitessa 1766. Magiczne miejsce. Prawdziwy „koniec świata”. Robimy sobie zdjęcie grupowe mając w tle skałkę Hnitessy 1766. Panoramę na północny zachód oczywiście zdominuje Palenica 1749 ale na lewo od niej bardzo dobrze prezentuje się Torojaga 1930 w rumuńskich Marmarosach. Faktyczny kraniec pierwszej i drugiej Rzeczpospolitej znajduje się jeszcze trochę dalej na południe. Trzeba iść ze trzy kilometry wzdłuż granicy. Zejść na przełęcz 1560 i wspiąć się na bezimienny szczyt 1577. IMG_3492Stamtąd granica skręcała z głównego grzbietu karpackiego wzdłuż potoku Mencził do Białego Czeremosza. Opuszczamy to magiczne miejsce i wracamy tą samą drogą do naszych plecaków pozostawionych w krzakach pod szczytem Palenicy 1749. IMG_3494Miejsce jest z pięknym widokiem pośród kępek kosówki. Postanawiamy tutaj zjeść obiad. Zalewamy gorącą wodą nasze liofilizowane dania. Jeszcze dodatkowa herbata i pakujemy plecaki. Opuszczamy teren przygraniczny. Na tym wyjeździe już do niego nie wrócimy. Nasz „propusk” z Szybenego na szczęście się do niczego nie przydał. Nie spotkaliśmy na całej trasie żadnego strażnika granicznego. Droga na Prełuczny 1625 na początku jest bardzo dobra. Spotykamy na niej sporych rozmiarów brązową żmiję zygzakowatą. Grzeje się na drodze i niczego się nie boi. Syczy i gdyby się bardziej zbliżyć zapewne by zaatakowała. Później spotkamy jeszcze jedną. Mniejszą ale za to czarną. Na połoninie Wesnarka trzeba skręcić w prawo na mniej widoczną ścieżkę bo główna droga schodzi na dół w dolinę Czarnego Czeremoszu do dawnej klauzy Bałtaguł. IMG_3496Na połoninie Chitanka mija nas wielka ciężarówka z pracownikami parku narodowego i zapewne jakimiś turystami. Pozdrowiliśmy się nawzajem. Gdy usłyszeli, że my z Polski to turyści zaczęli skandować, że Polaki z nami. Włazimy na grzbiet Prełucznego 1625. Ostatni rzut oka na południe na IMG_3499Palenicę 1749 i góry już za Białym Czeremoszem. Samego Prełucznego 1625 trawersujemy od zachodu dosyć przykrą drogą. Szczególnie, że przed chwilą przejechała nią wielka ciężarówka. Za grzbietem pojawia się sympatyczna kopa z krzyżem na górze zaznaczona na mapie jako Wasylkowa. Pojawia się również czerwony szlak, którym będziemy szli przez całe Hryniawy. Na szczycie robimy panoramkę na zachód. Okazuje się, że widać na niej w oddali nasz ulubiony Czywczyn 1766 i Popa Iwana Czarnohorskiego 2028. A bliżej oczywiście połoniny Hryniawskie. IMG_3500Nasz cel na koniec dzisiejszego dnia i na jutro. Opuszczamy Marmarosy (Czywczyny) charakterystyczną bramą wyglądającą jak las Fangorn. Tak naprawdę jest to według mapy szczycik Kohutarki 1521 przed samą przełęczą Szyja 1390 oddzielającą Hryniawy od Marmarosów. Droga kieruje nas lekko na zachód. Samo przejście przez przełęcz Szyja nie należy do najprzyjemniejszych. Rzeczywiście wąski i nawet pewnie kiedyś klimatyczny przesmyk pomiędzy dolinami od zachodu Czarnego Czeremoszu i od wschodu Białego Czeremoszu. Ale obecnie idziemy rozjeżdżoną i błotnistą drogą i tak naprawdę jak najszybciej chcemy się stąd wydostać. Na samej przełęczy próbujemy znaleźć wodę ale nie chcemy za bardzo schodzić do dołu i nam się nie udaje. Idziemy do góry drogą na połoninę Hlistowaty już we Hryniawach. Po chwili natykamy się na mały strumyk płynący wzdłuż drogi i nabieramy trochę wodę do butelek. IMG_3501Stosunkowo szybko dochodzimy na główny grzbiet Hryniaw obok nowo postawionej kapliczki. Ostatnia panorama dzisiaj w kierunku przełęczy Szyja i Prełucznego 1625. Kierujemy się dalej na zachód. Na połoninie Szerokiej zaczynamy szukać miejsca na nocleg. Na mapie widać źródła stosunkowo blisko szlaku. Nie znajdujemy miejsca, które by nam się spodobało. Do wody trzeba jednak kawałek zejść. Nabieramy zapas do butelek na wieczór i jutro rano. Sympatyczne miejsce na nocleg znajdujemy obok kulminacji 1463 zaraz przy szlaku w pobliskim lasku. Nie powinno być tutaj porannej rosy. Rozbijamy namiot i robimy sobie wieczorną herbatę.

Do mojej subiektywnej klasyfikacji kanonu szczytów Karpat Wschodnich z dzisiejszego dnia zaliczam Hnitessę 1766.

Pobieranie

Dodaj komentarz